paź
27

Wisława Szymborska w tłumaczeniu Josifa Brodskiego

Tłumaczenie poezji jest nie lada sztuką, której podejmują się nieliczni. Najlepsze efekty osiągane są wtedy, gdy sam tłumacz jest wybitnym poetą. Poniżej przykład twórczości i pracy z tekstem dwóch znakomitych postaci XX wieku.

Wiersz Koniec i początek z tomu Widok z ziarnkiem piasku (Wyd. a5, Poznań 1996) Wisławy Szymborskiej był uznawany przez Josifa Brodskiego za jeden ze „stu najlepszych wierszy XX wieku”, który opublikował w swoim przekładzie. Wiersz ten ogłosili także po angielsku Stanisław Barańczak i Clark Cavanagh w tomie swoich tłumaczeń – Wisława Szymborska, View with a Grain of Sand. Selected Poems., Harcourt Brace & Co., 1995.

Wisława Szymborska
KONIEC I POCZĄTEK

Po każdej wojnie
ktoś musi posprzątać.
Jaki taki porządek
sam się przecież nie zrobi.

Ktoś musi zepchnąć gruzy
na pobocza dróg,
żeby mogły przejechać
wozy pełne trupów.

Ktoś musi grzęznąć
w szlamie popiele,
sprężynach kanap,
drzazgach szkła
i krwawych szmatach.

Ktoś musi przywlec belkę
do podparcia ściany,
ktoś oszklić okno
i osadzić drzwi na zawiasach.

Fotogeniczne to nie jest
i wymaga lat.
Wszystkie kamery wyjechały już
na inną wojnę.

Mosty trzeba z powrotem
i dworce na nowo.
W strzępach będą rękawy
od zakasywania.

Ktoś z miotłą w rękach
wspomina jeszcze jak było.
Ktoś słucha
przytakując nie urwaną głową.
Ale już w ich pobliżu
zaczną kręcić się tacy,
których to będzie nudzić.

Ktoś czasem jeszcze
wykopie spod krzaka
przeżarte rdzą argumenty
i poprzenosi je na stos odpadków.

Ci, co widzieli
o co tutaj szło,
muszą ustąpić miejsca tym,
co wiedzą mało.
I mniej niż mało.
I wreszcie tyle co nic.

W trawie, która porosła
przyczyny i skutki,
musi ktoś sobie leżeć
z kłosem w zębach
i gapić się na chmury.

END AND BEGINNING
przełożył Josif Brodski

After each war
somebody has to clear up
put things in order
by itself it won’t happen.

Somebody’s got to push
rubble to the highway shoulder
making way
for the carts filled up with corpses.

Someone must trudge
through muck and ashes,
sofa springs,
splintered glass
and blood-soaked rugs.

Somebody has to haul
beams for propping a wall,
another put glass in a window
and hang the door on hinges.

This is not photogenic
and takes years.
All the cameras have left already
for another war.

Bridges are needed
also new railroad stations.
Sleeves turn into tatters
for rolling up.

Somebody, broom in hand,
still recalls how it was.
Someone whose head was not
torn away listens nodding.
But nearby already
begin to bustle those
who’ll need persuasion.

Somebody still at times
digs up from under the bushes
some rusty quibble
to add it to burning refuse.

Those who knew
what this was all about
must yield to those
who know little
or less than little
essentially nothing.

In the grass that has covered
effects in causes
somebody must recline,
a stalk of rye in the teeth,
ogling the clouds.

Źródło: Zeszyty Literackie nr 57, Warszawa – Paryż – Mediolan, zima 1997, s. 87-88.

|