lis
23

Zagraniczne restauracje w polskim wydaniu

Czy myślicie, że „rodowity” Amerykanin jadł kiedykolwiek WieśMaca?  W USA taka kanapka w ogóle nie figuruje w jadłospisie McDonald ’s. To jeden z licznych przykładów spolszczenia zagranicznych potraw. Takie kulinarne regionalizmy służą rzecz jasna przywiązaniu konsumenta do marki, przybliżeniu tejże i sprawieniu, że produkt jest bardziej swojski.

Studiując jadłospisy chińskich barów i restauracji doszłam do wniosku  że niemal wszystkie są bardzo podobne. Praktycznie wszędzie oferują np. zupę bambusową, z kraba, tofu i owoce morza.

kuchnia polskaStandardowo zupa z kraba to gęsty krem z drobnymi kawałkami  tego stworzonka lub całkowicie klarowny krem, a jej przyrządzenie nie jest ponoć tak skomplikowane jak niektóre języki azjatyckie. Ma specyficzny smak i jest ostro przyprawiona. W Polsce spotkałam taką zupę sporządzoną na rosole… Pływają w niej pędy bambusa, grzybki i kawałki paluszków krabowych, które rzecz jasna nie są stuprocentowym mięsem.  Rosół i krab to połączenie polskiej tradycji i kultury orientalnej. Czy smaczne? To już pewnie kwestia indywidualnego gustu.
Włosi zajadają się pizzą, która także jest inna od tej sporządzanej w Polsce. Przede wszystkim ma cieńsze ciasto i mniejszą różnorodność składników, które są dobierane w sposób mniej przypadkowy. W Krakowie kilkukrotnie spotkałam się z np. pizzą o nazwie „Staropolska”.

Nie od dziś wiadomo, że Polak (głównie mężczyzna…) potrafi zjeść dużo, a większość z nas lubi próbować nowych potraw. Jednak to w czym gustują inni, niekoniecznie musi nam smakować. Tacy Indianie  produkują napój alkoholowy – chichę. W sposób tradycyjny chicha fermentuje dzięki ślinie. Kobiety przeżuwają w ustach specjalny gatunek kukurydzy i wypluwają ją. Myślicie, że coś takiego przyjęłoby się w naszej kulturze? Innym przysmakiem Indian są robaki. Dzieci zajadają się nimi jak czekoladkami. Słodko.

Są i tacy, którzy gustują w bijących sercach kobry. W niektórych restauracjach serwują tego typu dania podane w wykwintnym kieliszku, zalane krwią… Obrzydliwe? Może, ale za to jakie drogie!

Powyższe przykłady dowodzą moim zdaniem, że nie wszystko co jedzą ludzie w różnych miejscach świata ma szansę przyjąć się na polski stół. Tak bardzo lubujemy się przecież w polskiej kuchni, a jej elementy chętnie zestawiamy z kulinarnymi nowinkami. W końcu kulinarny postmodernizm bywa cool!

|