gru
16

Język reklamy – dawnych reklam czar…

Dom spedycyjno komisowy”, „pierwszorzędny magazyn”, „staniczarki z całodziennem utrzymaniem”, „zakład rymarsko-siodlarski” czy „miętowy lysoform”… Czy to jakieś tajemnicze zaklęcia? Ależ skąd! To tylko przykłady języka stosowanego w dawnych ogłoszeniach prasowych czy też – jak powiedzielibyśmy dziś – w reklamach.

W czeluściach internetu natrafiliśmy na fantastyczny blog (http://starereklamy.blox.pl) dokumentujący i zbierający właśnie stare reklamy. Ówczesny „marketing” doskonale obrazuje obszar, który na co dzień nas najbardziej interesuje: język. Słowa, wyrażenia i konstrukcje zdaniowe, którymi wówczas się posługiwano, dziś odeszły już w większości do lamusa. Tym bardziej interesująca jest lektura ogłoszeń z początku XX wieku. Czy ktoś z nas skusiłby się obecnie na kupno kremu do rąk, który w 1911 roku reklamowano takimi słowami: „Gładkie ręce a białe powoduje tylko Leukoderma z marką ochronną Kotwica. Nie tłuści”, no kto?

Możemy być niemal pewni, że za kilkadziesiąt lat z podobnym rozbawieniem nasi potomkowie będą odtwarzać i czytać nasze reklamy i próbować zrozumieć język, którym obecnie się posługujemy.

Oto kilka wybranych przykładów starych ogłoszeń w prasie:

Promowanie przez zastraszanie?

Kto potrzebuje wody?
Wszelki komentarz zbędny. Najlepsze i tyle.

Żarówki warszawskie
Budzik konkurencyjny z cyferblatem świecącym, do tego chodzący…

Budzik konkurencyjny
Prawdziwe barwy, cudowne desenie, na ścianie jelenie… Uff!

Ozdoba dla każdego pokoju

|