mar
3

Kto przetłumaczy „Lód” Jacka Dukaja?

Zainspirowany opublikowanym w jednej z gazet rankingiem najważniejszych rodzimych dzieł literackich pierwszej dekady XXI wieku, postanowiłem sięgnąć po jedną z zawartych w nim pozycji, której nie znałem – monumentalny „Lód” autorstwa Jacka Dukaja. Obsypana nagrodami powieść, młody, ale już znany i ceniony pisarz i ciekawe wydanie zwiastowały, już od pierwszej strony, czytelniczą przygodę. Nigdy nie gustowałem w fantasy, stąd też moje literackie podróże nie natrafiły dotąd (poza genialnym „Wrońcem”) na Dukaja.

„Lód”, pomimo swojej objętości (1045 stron!) nie pozwala się nudzić. Ciekawe konstrukcje językowe, sposób prowadzenia narracji, znakomita fabuła przeplatana licznymi wątkami science-fiction: wszystko na plus. Abstrahując jednak od wysokiej, literackiej wartości książki, mnie od początku chodziło po głowie jedno pytanie – kto, kiedy i na jaki język podejmie się przetłumaczenia tego dzieła? Pytanie to jest o tyle intrygujące, że „Lód” należeć będzie (chyba, że już trwają jakieś przymiarki, jednak nie znalazłem informacji na ten temat…) do książek z gatunku „wielkie wyzwanie dla tłumacza”. Mnóstwo archaizmów, piętrowych wręcz zabaw językiem, liczne przykłady słowotwórstwa (czy wiecie czym jest teslektryczność albo ćmiecz?), stosowanie przez autora nietypowych form („poszło się”, „zagrało się”, „sięgnęło się”). Przytoczmy, dla lepszego zobrazowania, taki oto fragment: Zimne światło elektryczne, zmieszane pół na pół z zimnym cieniem, spływało z bladych lic, po szyji białej, wsiąkało w koronki i riuszki, ściekało równoległemi strużkami po załamaniach gładkiego materjału, zlewając się w płytkie residuum na podołku, gdzie panna skromnie złożyła dłonie. Ciekawe, prawda? Muszę przyznać, że z niecierpliwością będę czekał na informację o tłumaczeniu „Lodu”.

Sam Dukaj (o dziwo – zważywszy na jego popularność nad Wisłą) nie należy do wybitnie często tłumaczonych pisarzy. Spośród wydanych od 1991 roku trzydziestu jeden jego książek, wydawców za granicą znalazło pięć (po jednej na języki: słowacki, czeski, angielski, niemiecki i rosyjski). Czy przyczyną tego stanu rzeczy jest właśnie skomplikowany, hermetyczny język polskiego mistrza fantasy? Możemy się jedynie domyślać, ale moim zdaniem „Lód” jest na tyle inspirującą lekturą, iż przetłumaczony zostać powinien. Tłumaczący Lema i mający już styczność z Dukajem Michael Kandel? Znany tłumacz literatury fantasy Wiesław Powaga? A może człowiek, który przełożył na polski Terry’ego Pratchetta, Piotr W. Cholewa? Tego nie wiem, ale jestem pewien, że ktokolwiek nie podejmie się tego wyzwania, będzie to ciężka, ale z pewnością satysfakcjonująca i ciekawa praca. Co najmniej tak ciekawa, jak przygody Benedykta Gierosławskiego zmierzającego na Syberię Ekspresem Transsyberyjskim w klasie „lux”…

|