mar
11

Kulturowe nieporozumienia olimpijskie z kiepskim logo i teorią spiskową w tle…

Za nieco ponad rok letnia olimpiada w Londynie. Organizacyjnie wszystko zmierza ponoć w dobrym kierunku, za to wizerunkowo sprawy mają się już nieco gorzej. Wszystko za sprawą nieszczęśliwego logo olimpiady, które najpierw zostało skrytykowane przez opinię publiczną i artystów, a teraz stało się celem ataków irańskiego komitetu olimpijskiego. Dlaczego? Diabeł tkwi w szczegółach, a właściwie w, rzekomo, hebrajskiej pisowni i ukrytym przekazie (czy podprogowym? tego nie wiem…), jaki niesie ze sobą znak londyńskich igrzysk. Cała historia pokazuje, jak ważna jest kwestia międzykulturowego, uniwersalnego porozumienia – i to nie tylko na płaszczyźnie językowej, lecz również i graficzno-estetycznej. Ale po kolei…

Kiedy agencja Wolff Ollins w 2007 roku pokazała logotyp olimpiady w 2012 roku, w Wielkiej Brytanii (i nie tylko) zawrzało. Złośliwi zaczęli twierdzić, iż znak ten jest potwierdzeniem końca świata, który ma jakoby nastąpić właśnie „w okolicach” rozgrywanych w stolicy Anglii zawodów. Czy jest się nad czym pastwić? Jakby to powiedzieć… Zresztą, proszę spojrzeć:

Projekt ten, ponoć, przedstawia datę 2012. Do jego oceny używa się całej palety określeń – począwszy od „kontrowersyjny”, poprzez „zadziwiający”, na „żenującym” skończywszy. Czy słusznie? Oceńcie sami. Wiadomo na pewno, że logotyp olimpiady nie spodobało się Irańczykom, gdyż, tu cytat: „w logo znajdują się hebrajskie litery tworzące wyraz Syjon”. Czyżby więc globalny spisek? Sprytny zabieg loży masońskiej? A może po prostu kolejna prowokacja Teheranu? Czy Wy również dopatrujecie się tu słowa Zion? Dla Iranu sprawa jest na tyle poważna, że grozi on wycofaniem się z olimpiady. Język hebrajski na pewno więc rozbrzmi na sportowych arenach stolicy Wielkiej Brytanii, ale czy usłyszymy tam język perski?

Problemu pewnie by nie było, gdyby Brytyjczycy – którzy będą gościć najlepszych sportowców świata po raz trzeci – zachowali nieco umiaru w projektowaniu znaku. Tokio 64’, Barcelona 92’ czy Ateny 2004 mogą tu stanowić naprawdę wdzięczny przykład do naśladowania.

PS. Cena londyńskiego projektu to 400 000 funtów. Ciekawe, prawda?

|