kwi
27

Šaltibarščiai czyli chłodnik litewski na upalne dni

Wraz z nastaniem wiosny warto wykorzystać wolne chwile (np. po pracy) na wizytę na lokalnym targu warzywnym. Promienie słońca zmieniają bowiem, przynajmniej u większości z nas, część nawyków żywieniowych: staramy się jeść świeżo, chętniej eksperymentujemy, przerzucamy się z potraw „ciężkich” na „lekkie”.

Mnie osobiście już od dłuższego czasu „chodził po głowie” chłodnik litewski – potrawa niezwykle orzeźwiająca, sycąca i zjawiskowo smaczna, acz sezonowa. Moim celem na targu stały się więc następujące, proste składniki (za portalem alepyszne.pl, lecz w sieci znajdziemy tak naprawdę dziesiątki doskonałych przepisów na chłodnik):

duży pęczek botwiny wraz z młodymi buraczkami,chłodnik litewski
2 ogórki,
1 pęczek koperku,
1 mały pęczek szczypiorku,
2 jajka (później gotujemy je na twardo),
2 ząbki czosnku,
1 litr kefiru,
200 ml śmietany,
1 pęczek rzodkiewki

Po zdobyciu składników przystępujemy do działania, które – co należy już na wstępie zaznaczyć – jest bardzo proste. Przepis jest następujący:

Botwinkę wypłukać i posiekać, buraczki cieniutko obrać i pokroić w kostkę. Włożyć do garnka, zalać niedużą ilością wody (ok. pół szklanki) i dusić ok. 10 minut, a następnie odstawić do ostygnięcia. Wymieszać z kefirem i śmietaną, dodać zgnieciony czosnek, szczypiorek, koperek i pokrojone w drobną kostkę ogórki i rzodkiewkę. Posolić do smaku, odstawić na kilka godzin do lodówki. Podawać z połówkami jajka na twardo. Jeśli ktoś lubi wersję bardziej kwaśną, do gotowanej botwinki można dodać garść liści świeżego szczawiu. [Źródło: www.alepyszne.pl/przepis/chlodnik-litewski-pro-zdrowotny-1937]

Efekt kulinarny jest doprawdy piorunujący! Moim skromnym zdaniem swojski chłodnik litewski jest nawet lepszy niż słynne, andaluzyjskie gazpacho. Warto również wiedzieć, że pierwsze wzmianki o tej potrawie pojawiają się nie gdzie indziej, niż w I Księdze „Pana Tadeusza”. Mickiewicz pisał tak:

Mężczyznom dano wódkę.
Wtenczas wszyscy siedli
i chłodziec litewski milcząc
żwawo jedli

Jak sama nazwa wskazuje ta chłodząca zupa pochodzi z Litwy, ale bardzo popularna jest również w obecnych rejonach przygranicznych (np. w powiecie sejneńskim). Ja z kolei zakochałam się w chłodniku (na Litwie nazywany jest on chołodziec lub Šaltibarščiai) podczas wizyty w jednej z restauracyjek w Polańczyku nad Soliną. Swoją drogą kuchnia tego regionu, podobnie jak język litewski, jest niezwykle ciekawa.

Kto nigdy nie próbował kwasu chlebowego, kołdunów czy kindziuku, powinien niezwłocznie spróbować. A póki co zaproście na swoje talerze, zwłaszcza w upalne dni, orzeźwiający chłodnik litewski – nie pożałujecie! Więcej informacji o smakach pochodzących z Litwy znajdziecie również na ciekawej stronie: www.kuchnialitewska.pl.  Polecam!

|