paź
12

Nowojorczycy i ich 170 języków

Udało mi się ostatnio wygrzebać w sieci znakomity tekst autorstwa Tomasza Zalewskiego, który kilka tygodni temu ukazał się w „Polityce” („Sałatka w tyglu”, 19 sierpnia 2011). Lekturę serdecznie polecam (http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1518432,1,imigranci-w-usa-trzymaja-sie-mocno.read) ale pozwólcie, że wynotuję najciekawsze – z punktu widzenia ludzi zajmujących się tłumaczeniami – wnioski. Cały tekst w bardzo obrazowy i wielowątkowy sposób ukazuje sytuację współczesnych imigrantów w USA; z ich problemami, sukcesami i całą fascynującą mozaiką kulturową, która stanowi de facto o sile Stanów Zjednoczonych. Trzy akapity zwróciły jednak moją szczególną uwagę:

– „Mieszkańcy nowojorskiej metropolii mówią 170 językami, a 3,7 mln nowojorczyków (47,8 proc.) porozumiewa się w domu językiem innym niż angielski. Według Biura Spisu Powszechnego, 36 proc. mieszkańców 8-mln metropolii to osoby urodzone za granicą, a kolejne 20 proc. to ich dzieci”,

– „Rada miejska przeznacza co roku kilka milionów dolarów na darmowe lekcje angielskiego, pomoc prawną i zajęcia przygotowujące do egzaminów na obywatelstwo, na których imigranci uczą się o historii i ustroju USA. Na Manhattanie działa International Center, gdzie każdy obcokrajowiec może po uiszczeniu drobnej opłaty członkowskiej zapisać się na darmowe konwersacje, prowadzone przez ochotników Amerykanów”,

– „Miasto [Nowy Jork – przyp. LL] zapewnia imigrantom w urzędach tłumaczy i broszury w wielu językach. Na 10 języków dokumenty musi tłumaczyć wydział edukacji, aby rodzice imigrantów mogli pełniej uczestniczyć w procesie nauki dzieci. W placówkach miejskich odbywają się zebrania w językach etnicznych, żeby przedstawiciele szkoły mogli swobodniej rozmawiać z rodzicami w ich języku. Miejska linia informacyjna 311, przez którą nowojorczycy mogą połączyć się z agencjami miejskimi, składać skargi i uzyskiwać informacje o funkcjonowaniu miasta, w razie potrzeby łączy się z tłumaczami, którzy asystują przy rozmowie. Miasto szczyci się, że jest w stanie zapewnić tłumacza z każdego ze 170 języków, którymi mówią nowojorczycy”.

Niesamowite, prawda? Próbowałem znaleźć inny przykład miasta, które zapewniałoby swoim mieszkańcom tłumaczy ze 170 języków, ale po dłuższych poszukiwaniach zrezygnowałem, uświadamiając sobie, że nie ma przecież na świecie bardziej „multietnicznego” miejsca. Polecam zresztą lekturę oficjalnej strony ratusza NY (www.nyc.gov), która zawiera m.in. zakładkę „Language Gateway”. Wyczerpująco informuje ona odwiedzających o wszystkich sprawach przydatnych dla obywatela w języku angielskim, chińskim, rosyjskim i hiszpańskim. Swoje miejsce w sieci znajdą też aktywni imigranci, którzy chcą pochwalić się swoim dziedzictwem i włączyć w oficjalne obchody „Immigrant Heritage Week” (www.nyc.gov/immigrants). Można chyba śmiało powiedzieć, że – pomimo wielu problemów – terminy „USA”, „imigranci”, „aklimatyzacja” i „rozwój społeczności” pasują do siebie w Nowym Jorku (oraz wielu innych amerykańskich miastach) jak ulał.

|