lis
21

iPhone Twoim tłumaczem

Pewnie niektórzy po przeczytaniu tego posta i obejrzeniu filmów powiedzą: rewolucja! Jeszcze inni zapytają: biuro tłumaczeń pokazuje na blogu swoją potencjalną konkurencję?! Ja zaś mówię: fajny i przydatny gadżet, ale powolutku… I nie chcę być przy tym posądzona o nadmierny konserwatyzm i „obronę” tradycyjnych tłumaczeń (czytaj: wszystkich biur tłumaczeń i tłumaczy). Chcę zastanowić się nad hipotetyczną rolą pewnej ciekawej aplikacji – mowa tu o Vocre – i pokazać Wam jak ona działa. Ale chyba przede wszystkim wypada zastanowić się, czy ta nowa „apka” dla użytkowników iPhone’ów rzeczywiście ma szansę na zrobienie globalnej kariery?

Czym jest Vocre? Zgodnie z zasadą „jeden obraz wart jest tysiąca słów” zobaczcie krótki spot promocyjny:
http://www.youtube.com/watch?v=VuP37PW0Yn8&feature=player_embedded

Zasada jest zatem prosta. Nasz iPhone pomaga nam komunikować się z osobami mówiącymi innymi językami i, praktycznie w czasie rzeczywistym, dokonywać tłumaczenia. Pytanie nasuwa się samo – czy tłumacze przestaną być potrzebni? Moim zdaniem odpowiedź brzmi: absolutnie nie (vide Google Tłumacz, też ciągle bardzo daleki jest od doskonałości). Nawet najbardziej wymyśla aplikacja nie jest bowiem w stanie przewyższyć umiejętnościami potęgi ludzkiego umysłu i wiedzy, a język – o czym nie trzeba chyba nikogo przekonywać – jest tak skomplikowaną strukturą, że człowiek wydaje się być przy tłumaczeniach po prostu niezastąpiony. Nie zmienia to faktu, że aplikacja Vocre może być całkiem przydatna np. dla turystów czy służb porządkowych, które muszą szybko zareagować pomagając obcokrajowcowi. Warto również dodać, że aplikacja nie będzie rzecz jasna bezpłatna, ale póki co, przynajmniej w polskim AppStore, nie możemy znaleźć konkretnych cen (amerykanie zapłacą 99 centów za każde dziesięć tłumaczeń). Póki co dostępne są tłumaczenia na język angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, chiński i japoński.

Zobaczcie dokładnie jak to działa i sami oceńcie: http://www.youtube.com/watch?v=YoHuWzuaS6A&feature=related

Podsumowując – po pierwsze: czapki z głów dla inżynierów za potencjalne ułatwienie życia np. turystom. Po drugie: tłumaczenia tradycyjne nie wydają się być zagrożone. Ciężko wyobrazić sobie bowiem doskonałej jakości tłumaczenia pisemne czy konferencyjne realizowane w podobny sposób. Swoją drogą ciekawa jestem, czy np. Apple albo Google swoje procedury lub instrukcje obsługi zlecają elektronicznym translatorom czy raczej zaufanym tłumaczom…

|