gru
29

Czy wszyscy tłumacze stracą wkrótce pracę?

Końcówka roku, jak od wieków przyjęło się zarówno wśród ludzi wykształconych
i „cywilizowanych”, jak i tych mniej wyedukowanych, skłania często do apokaliptycznych refleksji. Zgodnie z tą zasadą (czyż bowiem rok 2012 nie będzie ostatnim w dziejach ziemi?) postanowiliśmy i my dołożyć cegiełkę do tej układanki i spojrzeć w przyszłość nieco pesymistycznie…

W nawiązaniu do poprzedniego posta o aplikacjach na iPhone’a (http://www.lingualab.pl/blog/2011/11/21/iphone-twoim-tlumaczem/) znaleźliśmy tekst red. Piotra Kościelniaka z „Rzeczpospolitej” (z 23 kwietnia 2010 r.) pt. „Języków niech się uczy komputer” (www.rp.pl/artykul/465798_Jezykow_niech_sie_uczy_komputer.html?p=2). Autor podsumowuje w nim, ciekawie ukazując perspektywę historyczną, zmagania ludzkości w dążeniu do skonstruowania doskonałego, mechanicznego/elektronicznego translatora. Dążeń słusznych, ale też niezwykle trudnych. Posłużyliśmy się już kiedyś na naszym blogu banalnym, ale jakże prawdziwym sformułowaniem, iż język należy do najbardziej skomplikowanych wytworów ludzkiego umysłu. W zasadzie to właśnie jest największą przeszkodą w skonstruowaniu działającego niezawodnie komputerowego tłumacza. Podobnie jest wszak ze sztuczną inteligencją: niby roboty potrafią naśladować zachowanie człowieka, ale nie radzą sobie z emocjami, kreacją, tworzeniem sztuki. Z tłumaczeniami sprawa jest nie mniej skomplikowana, i choć inżynierowie obiecują stały postęp w tej materii (nie wypada im nie wierzyć) to chyba – również po przeczytaniu tekstu z „Rz” – „małą apokalipsę dla tłumaczy” musimy rozsądnie odwołać.
Jedno jest pewne: tłumaczenia elektroniczne będą coraz lepsze (vide wojskowe technologie stosowane przez amerykańskich żołnierzy w Iraku czy Afganistanie, nomen omen bardzo pomocne). Drugi pewnik jest wszakże

Phraselator już używany jest przez amerykańskie wojsko

w podobnym stopniu oczywisty – maszyny nie zastąpią żywych tłumaczy. Po prostu. Nawet potężna baza danych nie wyłapie tylu niuansów co ludzki umysł, nie będzie miała takiej zdolności interpretacji jak znakomity, doświadczony tłumacz.

Jesteśmy zatem spokojni, ale paradoksalnie nadal będziemy kibicować pracy inżynierów. Byleby „banda skinheadów” nie została już nigdy przetłumaczona przez e-translator jako „grupa łysych dżentelmenów”…


|