sie
19

Wychowanie dzieci w Chinach

Polityka jednego dziecka, a także szybki wzrost gospodarczy i wzbogacenie się chińskich rodzin skutkują wychowywaniem rozpieszczonych i samolubnych dzieci. W Chinach takich jedynaków nazywa się „xiao huangdi” – „małymi cesarzami”.

„Xiao huangdi” czyli „mali cesarze” to dzieci pochodzące z zamożnych rodzin, którym rodzice i dziadkowie poświęcają cały swój czas, a także nie żałują pieniędzy na zaspokajanie najróżniejszych zachcianek. Tym samym często wychowują osoby skupione na sobie i nieporadne (w skrajnych przypadkach kilkunastoletnie dziecko wciąż potrzebuje rodzicielskiej pomocy przy wiązaniu butów). Ten fenomen dotyczy chińskich dzieci, urodzonych po wprowadzeniu polityki jednego dziecka pod koniec lat 70.

Aby poradzić sobie z problemem „małych cesarzy” chiński rodzic często wysyła swoją pociechę na quasi-wojskowe obozy, które służą wykształceniu umiejętności życiowych, posłuszeństwa i odpowiedzialności poprzez rygor i musztrę. Innym sposobem jest poddanie dziecka od najmłodszych lat ogromnej presji. Takie dzieci uczęszczają do najlepszych szkół oraz na rozmaite zajęcia dodatkowe (lekcje francuskiego, pianina, baletu czy kaligrafii). W efekcie większość czasu wolnego dziecko poświęca na naukę.

W Chinach ogromną popularnością cieszą się rozmaite książki dotyczące metod wychowawczych. Są to z reguły kontrowersyjne poradniki. Można wymienić „Bojową pieśń tygrysicy” Amy Chua, czy wydany w ubiegłym roku „Wbić je na Uniwersytet Pekiński” autorstwa Kantonu Xiao Baiyou. Autorzy przekonują, że dziecku nie należy szczędzić upokorzeń oraz kar (również fizycznych), a także wymagać bezwzględnego posłuszeństwa i dobrych wyników w nauce. Jak tłumaczy Kantonu Xiao Baiyou, między 3 a 12 rokiem życia dzieci są głównie zwierzętami – a zatem wychowując je powinno się stosować metody Pawłowa…

Źródło tekstu i grafiki: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1515,title,Mali-cesarze-kontra-matki-tygrysice-i-wilczy-ojcowie-w-Chinach,wid,14853442,wiadomosc.html

|