sie
23

Nadopiekuńcze włoskie matki

„Mammismo” to włoskie określenie na często chorobliwą więź między dorosłym synem a matką, która wciąż go utrzymuje. To jakby kompleks Edypa i Piotrusia Pana w jednym. We Włoszech – jak bodaj w żadnym innym europejskim kraju – mężczyźni często bardzo późno (nawet po czterdziestce) opuszczają dom rodzinny.

„Mammismo” to włoska nazwa chorobliwego wzajemnego przywiązania dorosłego syna i matki. Włosi mają problem z usamodzielnieniem się, wyrwaniem spod matczynych skrzydeł, bo… tak jest po prostu wygodnie. Matka utrzymuje, dba o porządek i wyżywienie dorosłych dzieci, pozwalając im na trwanie w niezaradności życiowej. Bywa, że i czterdziestoletni „dorośli chłopcy” siedzą nadal w rodzinnym gnieździe przy matczynej aprobacie. Dlaczego tak się dzieje?

Raeleen D’Agostino – psycholożka wyspecjalizowana w dziedzinie maminsynków –
tłumaczy, że nadmierne rozwinięcie kompleksu Edypa wśród męskiej części włoskiego społeczeństwa ma swój początek w uwarunkowaniach kulturowych i historycznych. We Włoszech kobiety przez długi okres były „strażniczkami domowego ogniska”, cały swój czas poświęcając dzieciom. Wyręczając potomstwo po prostu czują się potrzebne.

„Mammismo” można również wytłumaczyć względami
ekonomicznymi. Niektórzy Włosi wolą wspólne mieszkanie z dorosłymi dziećmi, aby te mogły odłożyć pieniądze na kupno własnego mieszkania. Ponadto w czasie kryzysu gospodarczego rozsądne wydaje się łączenie rodzinnych dochodów i dzielenie opłat oraz wyżywienia. Nie bez znaczenia jest również wysoki wskaźnik bezrobocia w „słonecznej Italii” – młodzi ludzie często zmuszeni są mieszkać kątem w domu rodzinnym i korzystać ze wsparcia finansowego rodziców.

Zdaniem Polek pracujących we Włoszech, trzeba odróżnić tych mężczyzn, którzy mieszkają z rodzicami z przymusu od tych, którzy dzielą z nimi dom dla wygody. Nasze pracujące w „kraju pizzy” rodaczki zwracają również uwagę, że „mammismo” może wpływać niekorzystnie na życie małżeńskie – włoskie żony muszą liczyć się z tym, że będą nieustannie porównywane z własną teściową… cóż, zazwyczaj w oczach „włoskiego Piotrusia Pana” mama wypadnie lepiej…

Źródło tekstu i grafiki:
http://wiadomosci.wp.pl/title,Wlosi-sa-chorobliwie-przywiazani-do-matek,wid,14857080,wiadomosc.html

|