gru
3

Klawiatura na językach

Każda klawiatura może się poszczycić tym, że jest dostosowana do języka danego kraju… Każda – poza klawiaturą polską. Dlaczego tak się wyróżniamy na arenie międzynarodowych klawiatur? I jakie to ma znaczenie?

Pierwszy polski komputer – znany jako Mazovia – skonstruowano w połowie lat 80. w Instytucie Maszyn Matematycznych na wzór amerykańskiego odpowiednika. To właśnie dzięki niemu Polska pozostaje krajem wyjątkowym w świecie informatycznym – jako jedyni nie korzystamy z klawiatury dostosowanej do własnego języka. Inne klawiatury (np. czeska, chińska, rosyjska czy chorwacka) posiadają takie udogodnienie. Polska „wyjątkowość” wynika z tego, że nie można było wyprodukować seryjnie ani Mazovii, ani polskich klawiatur.

Wkrótce zaczęto importować sprzęt informatyczny z Azji – wraz z klawiaturami zgodnymi ze standardem amerykańskim, czyli QWERTY. Na tej klawiaturze polskie znaki wprowadzano przez wciskanie klawisza Alt i odpowiedniej litery. Nie powiodło się utrzymanie kompatybilności polskiego wynalazku z zachodnim sprzętem, co ostatecznie pogrążyło polskie litery na klawiaturach, a większość programistów musiała się przyzwyczaić do standardów amerykańskich, co nie było wcale trudne.

Warto przy tej okazji przypomnieć postać profesora Augusta Dvoraka z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle, który w 1936 roku uznał, że układ QWERTY to relikt poprzedniej epoki (wszak został wynaleziony po to, żeby spowolnić pisanie i tym samym zapobiec zakleszczaniu się czcionek). Dvorak
tłumaczył, że najatrakcyjniejsze miejsca pod palcami wskazującymi zajęte są przez stosunkowo rzadko używane litery „f” oraz „j”. podczas gdy „a” jest usytuowana z boku. Po badaniach naukowych dotyczących anatomii zaproponował nowy układ klawiatury, pod palcami lewej ręki umieszczając samogłoski, a pod palcami prawej – najczęściej używane spółgłoski. Jednakże ten rozsądny patent się nie przyjął – a to ze względu na kryzys lat 30., a później wybuch II wojny światowej.

I tak do dziś wspaniałym, supernowoczesnym procesorom wciąż towarzyszy dziewiętnastowieczny układ QWERTY. A jednak można zaobserwować stopniową dematerializację klawiatury – to efekt ekspansji urządzeń wyposażonych w ekran dotykowy bądź reagujące na głos. Już nawet wyszukiwarka Google akceptuje zapytania głosowe w 35 językach (w tym i polskim). Mimo wszystko klawiatura nie chce odejść do lamusa – pojawiają się klawiatury zwijane, składane, przyczepiane, przyciągane magnetycznie, a nawet projekcyjne (na dowolnej płaskiej powierzchni wyświetla się pełnowymiarową klawiaturę).

Wygra tradycja czy nowoczesność? Czas pokaże. Kto wie, może jeszcze doczekamy się klawiatury z polskimi znakami?

Źródło tekstu i grafiki:
http://www.polityka.pl/nauka/komputeryiinternet/1532713,3,na-tropie-polskiej-klawiatury.read

|