sty
29

Raport o sytuacji tłumacza

W ostatnich latach powstało wiele ośrodków badawczych czy szkół przekładu, zorganizowano mnóstwo specjalnych konferencji, seminariów i kursów, ustanowiono instytucje wspierające działalność translatorską. A jednak wszystko wskazuje na to, że nie można mówić o znaczącej poprawie sytuacji tłumacza.

Mogłoby się wydawać, że w dzisiejszych czasach wspaniała sztuka przekładu i ciężka praca tłumacza w końcu zostały zauważone. Powstają kolejne ośrodki badawcze czy szkoły przekładu, translatoryka i translatologia stanowią ważne dziedziny nauki na wielu uniwersytetach, a sami tłumacze mogą brać udział w rozlicznych szkoleniach, kursach dokształcających czy konferencjach (których owocem często są publikacje dotyczące przekładu), a najwybitniejsi w tym fachu mają szansę otrzymać prestiżowe nagrody. Nie można też zapominać o ustanawianiu instytucji, projektów czy stowarzyszeń, które mają za zadanie wspierać tłumaczy (Domy Pracy Twórczej Recit, Société Européenne des Auteurs, PETRA). 

A jednak te imponujące osiągnięcia zasadniczo nie wpływają na poprawę sytuacji tłumacza. Mówi o tym raport Pierre’a Assouline (na zdjęciu), pisarza i dziennikarza, autora popularnego bloga La République des livres poświęconego książkom. Assouline przeprowadził badania w oparciu o dane związku zawodowego wydawców, ankiety  stowarzyszenia tłumaczy, katalogi oraz wywiady z tłumaczami. W raporcie mowa o sytuacji francuskiego tłumacza – a jednak wiele wniosków dotyczy wszystkich przedstawicieli tego zawodu, niezależnie od narodowości. 

Badacz mówi otwarcie: sytuacja tłumacza systematycznie się pogarsza. Na linii wydawca – tłumacz ten drugi zazwyczaj nie ma żadnych praw ani ochrony. Stawki za stronę maleją, umowy podpisywane z tłumaczami często zapewniają jedynie fikcyjne wynagrodzenie finansowe – w rzeczywistości tłumacz zwykle dostaje tylko część gwarantowanej sumy, a reszta pieniędzy pokrywa inne koszty (podobne przeszkody napotykają tłumacze rumuńscy, bułgarscy czy ukraińscy). Tłumacze ponadto narzekają na arbitralne poprawki wydawców, brak konsultacji czy brak autorskiego wglądu w korektę przed odesłaniem książki do druku. Z kolei wydawcy skarżą się na nieudolność przekładów, opuszczenia słów bądź całych akapitów tekstu, a także na dzielenie powierzonego dokumentu między podwykonawców, co skutkuje marną jakością przekładu. 

Jak pokazują statystyki, tłumaczeń przybywa. W tym kontekście ważnym problemem okazują się proporcje – zbyt wielu jest tłumaczy z języka angielskiego, brakuje za to tych, którzy mogliby tekst przełożyć np. na język węgierski, chiński czy turecki. Osobną kwestią jest anonimowość tłumaczy – są oni często ignorowani przez wydawców czy media, nie zaprasza się ich do programów telewizyjnych czy audycji radiowych. 

Pierre Assouline w swoim raporcie przytacza rozmaite wypowiedzi, domaga się profesjonalnej krytyki przekładu i przede wszystkim oczekuje rehabilitacji zawodu tłumacza i przyznania mu statusu współautora. Jak przekonuje, tłumaczowi należy zapewnić widoczność. 

Trudno się nie zgodzić z uwagami i postulatami zawartymi w tym ciekawym raporcie. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce sytuacja tłumacza realnie zmieni się na lepsze.


Źródło tekstu:
http://www.dwutygodnik.com/artykul/3752-raport-o-kondycji-tlumacza.html
Źródło grafiki: http://fr.wikipedia.org/wiki/Pierre_Assouline

|