paź
15

Wieżowiec czy tower?

Dlaczego polskie budynki często noszą obcojęzyczne nazwy? Ten proces ma historyczne konotacje i jest znany od wieków (często służył określeniu danej dzielnicy czy mniejszości ją zamieszkującej). Jednak współcześnie to nazewnictwo jest bardzo napuszone i ma niewiele związku z rzeczywistością.


Libretto Park czy Rafaello Tower wcale nie leżą w Rzymie, a Piano House czy Pacific Residence w Stanach Zjednoczonych – to budynki warszawskie. W Rzeszowie znajdziemy Capital Towers, w Krakowie Angel City (czyli – w tłumaczeniu – Miasto Aniołów, choć ani w herbie, ani w legendach o tym mieście aniołów nie ma), na Helu Amber Plaza, a w Gdańsku Albatross Towers.  

Już od XVIII w. w Warszawie pojawiały się obco brzmiące nazwy (np. ulica Foksal nazwana tak na cześć ogrodów Vauxhall w Londynie. Z kolei nazwy ulic Frascati czy Bagatela pochodzą od włoskich rezydencji, które tu budowano, zaś Belweder czy Żoliborz mają rodowód francuski).

Obecnie w całej Polsce deweloperzy stawiają osiedla i biura o wymyślnych nazwach – najczęściej pochodzących z języka angielskiego (ten trend trwa od lat 90. ubiegłego wieku, kiedy wszystko co kojarzyło się z Zachodem, wydawało się wspaniałe i wyjątkowo atrakcyjne). Popularne języki w nazewnictwie budynków to także włoski, francuski, a nawet łaciński. Użycie zwrotu w języku obcym łatwy i często używany sposób na podniesienie prestiżu inwestycji, przyciągający zamożniejszych klientów. I nie liczy się to, że brak większego uzasadnienia (choćby historycznego) dla takich nazw.  

To wybitni eksperci zajmują się budowaniem strategii mieszkania. Analizują dokładnie lokalizację czy potrzeby grupy społecznej, która ma docelowo kupić dane mieszkanie i – w zależności od projektu – wymyślają nazwę tworzą odpowiednią kampanię marketingową i legendę miejsca.  

Zresztą nazwy zagraniczne nie są zabronione z punktu widzenia prawa. Ustawa o języku polskim dopuszcza nazwy własne w językach obcych, choćby po to, aby zagraniczne marki (takie jak Red Bull, Margaret Astor czy Old Spice) nie musiały zmieniać nazw na często źle brzmiące polskie odpowiedniki.

Jednak wyraźnie widać, że trend nazywania wszystkiego z angielska czy francuska w dzisiejszym budownictwie powoli zaczyna zanikać. Zapożyczenia dla wielu osób brzmią śmiesznie i odpychająco. Coraz większą popularnością cieszą się osiedla czy apartamenty o rodzimych nazwach (stołeczne Kameralne Rezydencje Parkowe, Rezydencja Słoneczna, czy krakowska Fabryka Czekolady), choć jeszcze za wcześnie by mówić o spektakularnym sukcesie.

Czy swojski wieżowiec ma szansę wyprzeć z języka polskiego obco brzmiące tower? Jeśli tak – trzeba na to jeszcze trochę czasu.  

Źródło tekstu i grafiki: http://biznes.newsweek.pl/polskie-rezidasy-i-talery,106268,1,1.html

|