gru
16

Drogie e-booki, czyli spór o VAT

W Polsce obowiązuje kilkakrotnie wyższy podatek na e-booki niż na książki papierowe. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę do Trybunału Konstytucyjnego – okazuje się, że taka dysproporcja może łamać naszą konstytucję.

Wydaje się, że e-booki powinny być tańsze od książek papierowych. Wydawca nie ponosi części kosztów, które są nie do uniknięcia w przypadku wydań tradycyjnych (których druk to ok. 15-20% ceny detalicznej – do tego trzeba doliczyć koszty transportu i magazynowania). Tymczasem ceny książek elektronicznych są porównywalne do cen książek drukowanych. Zwykle to różnica zaledwie paru złotych. Jak to wytłumaczyć? To kwestia VAT-u.

W Polsce książki papierowe opodatkowane są pięcioprocentowym VAT-em, tak samo jak książki na nośnikach fizycznych (pendrive’ach, płytach) oraz audiobooki. Jednak podatek nałożony na e-booki jest ponad czterokrotnie wyższy i wynosi 23% (podobna zależność zachodzi w przypadku gazet drukowanych i elektronicznych). Ta zdumiewająca różnica wynika z dyrektywy Unii Europejskiej z 2006 r. Książka została w niej uznana za towar (stąd państwo może zastosować obniżoną stawkę VAT). Z kolei e-książka to – w myśl dyrektywy – „usługa świadczona drogą elektroniczną” – nie przysługują więc żadne ulgi finansowe. Warto zaznaczyć, że zawyżone podatki na e-booki to norma – jedynie we Francji i Luksemburgu podatek został zrównany. Chociaż Komisja Europejska przyznała, że wyższy podatek na e-booki nie ma uzasadnienia, jednocześnie skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości przeciwko tym dwóm krajom w związku z podejrzeniem złamania unijnego prawa.

Polski rząd również uważa ideę zrównania stawek VAT na książki za zasadną, jednak nie może samodzielnie zmienić stawki VAT w polskiej ustawie, aby nie narazić się na zarzut naruszenia prawa Unii Europejskiej. Takie zmiany będą możliwe w przypadku przekształcenia unijnej dyrektywy – a nie wiadomo, kiedy to nastąpi (na modyfikacje prawne muszą się zgodzić wszystkie kraje członkowskie. Jednak trudno o akceptację dla takiego projektu – obniżenie podatku VAT równa się mniejszym wpływom do budżetu).

W 2011 r. Parlament Europejski potwierdził, że obecny podział książek jest dyskryminacją, a rok później w Brukseli podpisano deklarację o zniesieniu barier państwowych czy technologicznych przy zakupie książek. A jednak za słowami nie szły czyny. W Polsce w tę sprawę zaangażowała się Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz, która uważa, że obecny stan rzeczy łamie konstytucyjną równość i wolność dostępu do dóbr kultury i ma negatywny wpływ na wzrosty czytelnictwa. M.in. te argumenty pojawiły się w liście Lipowicz skierowanym do ministra finansów w ubiegłym roku. Obecnie Teresa Lipowicz złożyła skargę na ustawę VAT do Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym działa nie tylko w interesie producentów e-booków, ale również obywateli, którzy chcą korzystać z tych publikacji (chodzi tu przede wszystkim o osoby ubogie, starsze czy niedowidzące).

Kwestia opodatkowania produktów cyfrowych (czyli m.in. e-booków) będzie wkrótce ponownie omawiana na posiedzeniu Rady Europejskiej. Obrady odbędą się 19-20 grudnia.

Źródło tekstu: http://www.tvn24.pl/rpo-skarzy-do-trybunalu-vat-na-e-booki-sa-drogie-bo-to-uslugi-nie-ksiazki,376531,s.html
Źródło grafiki: http://www.tvn24.pl/biznes-gospodarka,6/e-booki-sprzedaja-sie-lepiej-niz-ksiazki,120281.html

|